czwartek, 9 kwietnia 2020

Półwysep Pelješac - jedno z najpiękniejszych miejsc w Chorwacji

Półwysep Pelješac - położony jest około 50 kilometrów na zachód od Dubrownika. Półwysep swoim wyglądem przypomina bardziej wyspę, ponieważ tylko jego mała część połączona jest ze stałym lądem.

Żródło: Wikipedia
Półwysep ma długość 66 kilometrów (wg niektórych danych 70 kilometrów), natomiast w najwęższej części ma szerokość zaledwie 7 kilometrów i około 348 km² powierzchni. Pelješac jest największym półwyspem w regionie Dalmacji i drugim pod względem wielkości na Morzu Adriatyckim w rejonie Chorwacji zaraz po Półwyspie Istria.
Jest częścią administracyjnego dystryktu dubrownicko-neretwańskiego i dzieli się na cztery gminy:
Orebić na zachodzie, 4122 stałych mieszkańców (2011)
Trpanj na północnym zachodzie, 598 osób
Janjina w części środkowej, 551 osób
Ston na wschodzie, 2407 osób. 

Ciekawostka: Kiedy pierwszy raz, w 2012 roku, spisywałam sobie dane dotyczące półwyspu Wikipedia podawała dane dotyczące ilości mieszkańców z 2001 roku. Było to odpowiedni: 4165, 871, 593, 2605. Teraz Wikipedia podaje dane statystyczne z 2011 roku - ilość mieszkańców nieznacznie, ale spada.
Zródło: Wikipedia

Większość półwyspu zajmują góry, których zbocza wpadają wprost do krystalicznie czystego Morza Adriatyckiego. Pomimo mało przyjaznego ukształtowania powierzchni każdy kawałek łagodniejszego zbocza wykorzystywany jest do uprawy winorośli i oliwek. Półwysep słynie bowiem z produkcji najlepszych win (znanych nie tylko w Chorwacji) takich jak: „Dingač”, „Postup” czy białe „Pošip”, „Rukatac”. O tym, że wino jest trunkiem bardzo popularnym na półwyspie świadczą rozsiane na całej powierzchni winiarnie, co krok kuszące turystów swoimi reklamami. Na dobrą jakość wina ma niewątpliwe wpływ słońce, które stwarza bardzo sprzyjające warunki do uprawy, jak i ciężka praca ludzi. Dotyczy to również „maslinovo ulje” czyli oliwy z oliwek uznawanej przez znawców jako jednej z najlepszych. Opinię tą z pełnym przekonaniem potwierdzam. Rok w rok przywożę do domu zapas oliwy i to nie tylko dla siebie.

Najwyższym szczytem półwyspu jest sv Ilija sięgający 961 m n.p.m. u podnóża którego z jednej strony jest miasteczko Trpanj mające połączenie promowe ze stałym lądem (z portem i miastem Ploče) a z drugiej miasteczko Orebić z promowym połączeniem z wyspą i miastem Korčula. Pozostałe miejscowości półwyspu ( te bardziej znane) to Ston, Prapratno (połączenie promowe z wyspą Mljet), Trstenik, Janjina, Drače, Potomje i Kućište. Najbardziej wysuniętą miejscowością półwyspu to Lovište. 
Szczytowi sv Ilija poświęcony zostanie osobny wpis. Jest tego wart. Byłam tam dwa razy i za każdym razem było piękniej.

Widok ze szczytu sv Ilija


W drodze na Pelješac, na samym jego początku natrafimy na dwie miejsocwości Mali Stone i Ston (zwany też Veliki Stone). Miejsocwości te połączone są malowiczym murem obronnym (przez chorwatów zwanym „małym chińskim murem”).
Stone
Stone
Jadąc w głąb półwyspu warto zwrócić uwagę na malowniczo położone miejscowości takie jak: Prapratno, skąd można promem samochodowym dostać się na wyspę Mljet; Janjina, Žuljana i Trstenik (stąd również można przeprawić się na wyspę Mljet, ale już bez samochodu); Potomje ze swoim niesamowitym czterystu metrowym tunelem, który zaryzykuję stwierdzenie, jest bramą do raju. Jadąc dalej mijamy miejscowość Kuna Pelješka z barokowy siedemnastowiecznym kościołem (Gospe Loretske) i klasztorem franciszkanów. 



W lipcu 2015 roku Trstenik stoczył walkę z olbrzymim pożarem. Pożar zniszczył ogromne połacie ziemi, winnice, ewakuowano mieszkańców. Efekty pożaru widać po dziś dzień. Przyroda walczy, odradza się, ale proces długotrwały.





Nie można zapomnieć o Trpanj położonym na północnym brzegu półwyspu, kiedyś ważny port, dziś miejscowość turystyczna i morski łącznik z portem w Ploče.

Trpanj
Trpanj
Na południowej stronie półwyspu leży miasteczko Orebić, dawniej zwane Trstenica (stąd zapewne ostała się nazwa głównej plaży w Orebić. Niewątpliwą zaletą tego miejsca jest jego położenie, z jednej strony góruje nad nim góra sv. Ilija (św. Eliasz), z drugiej strony można podziwiać oddzieloną tylko poprzez „Korčulanski kanal” wyspę Korčula wraz z jej głównym miastem o tej samej nazwie co wyspa. Jest jeszcze jedno miejsce o któym zapomnieć nie można, wzgórze na którym znajduje się XV wieczny klasztor Franciszkanów wraz z kościołem Matki Boskiej Anielskiej (crkva Gospe od Anđela). Tam również ma początek jeden z 3 dostępnych szkalów na górę sv. Ilija. A widok jaki rozpościera się ze wzgórza, na Korčulę i liczne wysepki zapiera dech w piersiach. Za Orebićiem to już tylko pozostały osady Kućište, Viganj (mekka surferów) i jako ostatnia najdalej wysunięta na zachód półwyspu Lovište

Viganj
Lovište
Lovište
Lovište
Wszystkie trzy to dzisiaj typowo turystyczne miejscowości chociaż i tam można znaleźć ciekawe obiekty jak choćby barokową willę armatora Lazarevicia z 1752 r. (Kućište) czy kościół sv.Mihovila i kościół z klasztorem dominikańskim „Rozarija” w Viganju.

Nie mam wątpliwości - Półwysep Pelješac to jedno z najpiękniejszych miejsc na wybrzeżu chorwackim....i nie tylko...

niedziela, 15 marca 2020

Borje - my little piece of paradise.

Kiedy ktoś Ci będzie wmawiał, że cudownie jest na Lazurowym Wybrzeżu, a jeszcze ładniej na Costa Brava lub Balearach, wzrusz pogardliwie ramionami i skieruj go do Dalmacji. Te słowa ślę do Ciebie z najpiękniejszego śródziemnomorskiego wybrzeża, jakie widziałem, wybrzeża nie skażonego betonowymi cielskami wielkich hoteli, naturalnego w swym boskim, południowym majestacie

Robert Makłowicz do Piotra Bikonta, „Wprost” 33/2003.


Był rok 2004 kiedy pierwszy raz zobaczyłam raj. Tak, to prawda. Od pierwszego momentu, od pierwszego spojrzenia pokochałam to miejsce, stało się moim rajem, domem, moją odskocznią. To tutaj wracam każdego roku latem, każdego roku od 16 lat.

Jedni powiedzą: rany, jak tak można? Przecież świat jest taki piękny, już sama Chorwacja oferuje wiele innych pięknych miejsc. Zgadzam się. W ogóle z tym stwierdzeniem nie dyskutuję. Nikomu nie zamierzam tłumaczyć się z tego co robię. Wracam do miejsca, które kocham, do ludzi, których uwielbiam. Nie czuję się tutaj jak turysta. Czuję się tutaj jak domownik. O dom dbam jak o swój, szanuję jak swój. 

Borje to mała rybacka kiedyś wioska na Półwyspie Pelješac.
Pięknie o Borje opowiedziała na łamach Gazety Wyborczej nr 88 w dodatku Turystyka Ewa Wójciak, aktorka, dyrektor Teatru Ósmego Dnia:
Serce zostało w Borje, wiosce rybackiej na półwyspie Pelješac w południowej Dalmacji.

Jakieś dziesięć lat temu wygnało nas z Polski ponure lato. Pojechaliśmy z dziećmi i psem do Chorwacji. Było tuż po wojnie, jechaliśmy bez planu, wstrząśnięci opuszczonymi wioskami w obramowaniu pięknej przyrody. Wynajęliśmy pokój w Borie, w domu Bośniaczki Aidy Kulenovie, dumnej bałkańskiej piękności, niezwykłej postaci. Żyła samotnie, zmagając się z biedą. Wojna strasznie dużo jej zabrała - jedyny syn zginął w Sarajewie, dom uległ dewastacji, łódź przepadła. Zapałaliśmy do siebie wielką przyjaźnią i zaczęliśmy tam jeździć co roku.


Borie jest przylepione do zboczy gór opadających do morza, wysokich do tysiąca metrów. Kilka domów w wiosce ma 300 lat i więcej - pochodzi z czasów, kiedy te ziemie należały do Wenecji. Na morzu majaczy archipelag wysp. Arkadyjska uroda, z kryształowym morzem i niebem, leczy ze złych nastawień i depresji. Nie ma tam wielu turystów.


Przed domem Aidy jest taras - widok z niego na Adriatyk jest niezrównany. Nocą na morze wypływa rybacki kuter zawsze poruszający się w tym samym rytmie. Jest w tym coś odwiecznego, kojącego, co dzieje się niezależnie od konfliktów, wojen, myśli Z tarasu wydaje się, że morze jest blisko, ale w rzeczywistości trzeba do niego zejść kilkanaście minut skalistą ścieżką. Na dole jest zatoczka i plaża wśród skał, na której możemy być sami. Na tarasie, pod rozłożystą oliwką, często biesiadujemy z przyjaciółmi. Z czasem zaczęliśmy tam jeździć nawet w kilkanaście osób, zabierając zwłaszcza przyjaciół naszych dzieci. Aida nauczyła mnie robić znakomite małże w białym winie, różne bałkańskie i dalmatyńskie przysmaki. Przychodzą miejscowi, dyskutujemy o historii tego kraju, o wojnie To nigdy nie są zwyczajne wakacje, zawsze są podszyte refleksją, bólem nieodłącznym od tego kawałka Europy.


(...)Tyle tysięcy kilometrów przejechałam z teatrem, aż zaczęła do mnie docierać prawda, że świat się powiela. A Borje jest niezwykłe i niepokonane pod względem uroku, doskonałości. Nigdzie nie znalazłam takiego miejsca. 

To, że Borje w ogóle jest w moim życiu oczywiście zawdzięczam mojemu mężowi, ale głownie właśnie Ewie i Jackowi. To dzięki Nim mój mąż trafił w to miejsce i to dzięki Nim i ich niesamowitej chęci dzielenia się tym co mają możemy zjawiać się tam każdego roku.

Ewo, Jacku - dziękujemy.

Dom jest duży. Zawsze jest tam sporo ludzi. W zasadzie każdego roku poznajemy kogoś nowego. Rodzą się przyjaźnie, znajomości na lata, plany na kolejne wspólne wakacje, wspólne wypady. Często dzielimy się z "nowicjuszami" tym co my zdążyliśmy już przez tyle czasu poznać, jak choćby wejście na górę Svety Ilija.

Borje ma wszystko to czego potrzebuję: piękną plażę (a nawet dwie), miejsce na wieczorne spacery o zachodzie słońca, ciszę, spokój i wspaniałych ludzi. I choć z roku na rok przybywa tu turystów to nadal jest to miejsce jedyne w swoim rodzaju. Nie znajdziesz tu sklepu - do najbliższego jest około 8 km (Orebić). Nigdzie nie ma nieba tak pełnego gwiazd prawie na wyciągnięcie ręki. 

Za 138 dni znowu wysiądę tam z samochodu, zaciągnę się cudownym zapachem pinii, posłucham cykad i przez 3 tygodnie będę ładować baterie na kolejny rok. Wierzę, że tak będzie, że sytuacja z koronawirusem się unormuje, zahamuje, że znów wszystko będzie jak dawniej.

Do zobaczenia w sierpniu w Borje 😍

























 

niedziela, 23 lutego 2020

Jak zorganizować rejs

A może morze?
Takie pytanie słyszę bardzo często, szczególnie gdy wracamy akurat z rejsu i nasi znajomi zainteresowani są taką formą spędzenia wakacji.


W mojej ocenie krokiem numer jeden jest wybór firmy czarterowej. Tych na rynku jest bardzo wiele. W zależności od tego gdzie chcemy pływać, czy to w Chorwacji, czy w Grecji, czy we Włoszech warto rozpoznać rynek. Wg mnie firma czarterowa to połowa sukcesu naszej wyprawy.

Krokiem numer dwa, niemniej jednak ważnym jak krok numer jeden jest zorganizowanie załogi. Na rynku istnieje wiele firm czarterowych organizujących rejsy na które mogą zgłosić się wszyscy, w pojedynkę, w parze, w grupie. Należy sobie jednak zadać pytanie: czy jesteśmy gotowi na spędzenie tygodnia, czy dwóch na może 30 metrach kwadratowych z grupą zupełnie nie znanych sobie ludzi. Można? Oczywiście, ze można! Dlaczegóż by nie. Ja jednak stawiam na zorganizowaną grupę znajomych, przyjaciół, rodziny. Każdy z nas ma inne upodobania, inne przyzwyczajenia. To czy się akceptujemy i jak ze sobą "gramy" w dużej mierze zależy od tego jaki będzie nasz rejs.

Marek, nasz Kapitan, na zakończenie zeszłorocznego rejsu powiedział słowa, które mocno wyryły się w moim serduchu.
Aldona, trzymaj je mocno przy sobie i nie wypuść, masz najwspanialszą ekipę na świecie.
Prawda to. Najlepszą. Nie wiem ile jeszcze rejsów przed nami, nie wiem, być może tegoroczny będzie ostatni, a może nie. Ale wiem, że z Nimi mogę i śmiać się i płakać i wściekać i z całą pewnością żeglować.

Organizacja

Jacht/Katamaran
To jaki jacht czy katamaran wybieramy zależy jak liczna jest nasza grupa. Można płynąć w dwójkę, czwórkę....do prawdę mówiąc nie wiem ilu osób na pokładzie. Wszystko zależy na ile osób zarejestrowany jest jacht czy katamaran. Istotne jest to, że lista załogantów, która uwzględnia wszystkie osoby, niezależnie od wieku, nie może przekroczyć liczby osób, na jaką zarejestrowany jest jacht. Przekroczenie tej liczby w przypadku kontroli skutkuje nałożeniem srogiej kary.

Jachty jednokadłubowe - małe są bardzo zwrotne i reagują na każdy podmuch wiatru czy ruch steru, zwykle spotykane na wodach śródlądowych lub przybrzeżnych. Większe jachty wielomasztowe, na których można pływać na otwartym morzu są dużo bardziej stabilne. Pod pokładem znajduje się mesa, koje, toalety, których liczba uzależniona jest od wielkości jachtu.

Źródło: Delphia 47-4 Team Adventure - jachtchorwacja.pl
Katamarany, czyli jachty dwukadłubowe - jeżeli ważna jest dla Ciebie przestrzeń i wygoda katamaran będzie najlepszym wyborem. Ich wewnętrzna budowa jest dwupoziomowa. Mesa z kambuzem i kokpit znajdują się na jednym poziomie, łazienki i koje znajdują się na pokładzie poniżej. Znajdziecie tu też sporej wielkości część rekreacyjną sprzyjająca np. opalaniu. Część katamaranów ma na dziobie rozpostartą siatkę po której można swobodnie chodzić. Katamarany Bali zamiast siatki mają sztywną platformę, na której znajdują się materace do opalania czy też stoliki i siedziska.

Źródło: Bali 4.1 Wendy - jachtchorwacja.pl
Łodzie motorowe - generalnie niewiele różnią się od jachtu. Zasadniczą różnicę stanowi tu napęd, który w tym wypadku jest mechaniczny.

Źródło: Azimut Magellano 53 - jachtchorwacja.pl

Czy potrzebne są uprawnienia?
Zdecydowanie tak!!

W Chorwacji możemy posługiwać się polskimi uprawnieniami.

Patent żeglarza jachtowego uprania do prowadzenia jachtów żaglowych o długości do 12m po morskich wodach wewnętrznych lub do 2 mil od brzegu w porze dziennej na pozostałych wodach.
Patent sternika jachtowego uprania do prowadzenia jachtów żaglowych o długości do 18m po wodach morskich.
Patent kapitana jachtowego uprawnia do prowadzenia jachtów żaglowych po wodach morskich bez ograniczeń.

Poza tymi uprawnieniami, w Chorwacji niezbędne jest posiadanie uprawnień do posługiwania się radiem UKF.

Dość istotne jest, że wg prawa chorwackiego (źródło: https://mmpi.gov.hr/) patenty wydane w Polsce mają nieco inny zakres niż ten nadany w Polsce.
Najistotniejsze jest jednak to, że posiadacze patentu jachtowego sternika morskiego mogą prowadzić w Chorwacji praktycznie każdy jacht żaglowy.

Jeżeli nie posiadacie tego rodzaju uprawnień - nic nie szkodzi. Firmy czarterowe oferują również usługi profesjonalnych skipperów, którzy oprócz uprawnień do prowadzenia jachtu czy katamaranu mają tą niewątpliwą przewagę, że znają okolicę w której pływają, znają piękne zatoki, świetne kanoby, miejsca do których warto zajrzeć i które warto zwiedzić. Koszt wynajęcia skippera jest różny w zależności od firmy czarterowej ale jest to koszt w okolicach 100 euro za dzień. I pamiętajcie - skipper to Wasz gość, to Wy go żywicie na jachcie 😃

Nie martwcie się, że w temacie żeglarstwa jesteście totalnie zieloni. My też takie byłyśmy. W zasadzie nadal jesteśmy 😀
Skipper przed rozpoczęciem rejsu zapozna Was z jednostką, pokaże co się z czym je, które linki należy pociągać, a o które lepiej się nie potknąć,  co to kabestan, gdzie jest rufa, co to muring itp. I nie martwcie się, że w czasie szkolenia niewiele zapamiętacie...ja niektórych rzeczy nie pamiętam do dziś 🙈 

Koszt czarteru

W tym temacie trudno udzielić jednoznacznej odpowiedzi. Koszt bowiem zależy od ilości osób, od wybranej firmy czarterowej, od wybranej jednostki, od okresu w jakim płyniemy (w szczycie sezonu będzie na pewno drożej niż np. we wrześniu czy październiku). Także to w jakich marinach i czy w ogóle będzie w nich cumować. Najdroższe w Chorwacji to mariny ACI w najbardziej znanych kurortach, np. Korcula czy Trogir). Tańsze jest cumowanie w mniejszych marinach, na bojkach, czy w miejscach gdzie cumuje się za darmo w zamian za zjedzenie kolacji w okolicznej restauracji.

Do kosztów należy doliczyć również koszt zużytego paliwa. Jednostkę przejmujesz z pełnym bakiem i z takim też bakiem ją zwracasz. To ile paliwa zużyjemy zależy oczywiście od tego jak często będziemy korzystać z silnika.

Dodatkowe koszty to tzw. transit log czyli obowiązkowa opłata, która pokrywa koszty związane z przygotowaniem jachtu czyli końcowe sprzątanie, butle z gazem. Cena transit log zależy w dużej mierze od wielkości firmy czarterowej jak i od wielkości jednostki i waha się w granicach 150-300 euro.

Wyżywienie to kwestia bardzo indywidualna. To ile wydacie na wyżywienia zależy czy będziecie stołować się tylko na jachcie czy również w restauracjach. Ceny w chorwackich sklepach są na poziomie tych w Polsce.

Nie można zapomnieć również o zabezpieczeniu pieniędzy na kaucję. Wynosi ona zazwyczaj około 1500 do 2000 euro w zależności od czarterowanej jednostki. Kaucja jest oczywiście zwracana po zdaniu jachtu/katamaranu w stanie nieuszkodzonym.

Do kosztów całej wyprawy niewątpliwie wliczyć należy również koszt dojazdu do Chorwacji. Podróżować możemy samochodem, samolotem, autokarem, tym ostatnim niestety głównie w ścisłym sezonie, im bardziej poza sezonem tym tych połączeń jest mniej.

Samochód wydaje się najwygodniejszą formą. Pozwala nam na zabranie bagażu w zasadzie bez ograniczeń, łącznie z wyżywieniem. Jednak oprócz kosztów paliwa musimy również liczyć się z kosztami płatnych autostrad czy też parkingu na czas rejsu. Parkingi w marinach są dość drogie. Koszt to około 10-15 euro za dobę. Można oczywiście szukać miejsc gdzieś w okolicach marin,  ale nie mamy wówczas pewności czy nas samochód jest bezpieczny.

Samolotem dostaniemy się do Chorwacji najszybciej (lot z Warszawy trwa około 2 godzin), a lotniska w Zadarze czy Splicie usytuowane są w odległości do 100 km od większości głównych marin w Chorwacji. Koszt zorganizowanego transporty z lotniska w Zadarze do mariny w Sibeniku dla 11 osób w obie strony wynosi około 330 euro.
Za bezpośredni lot do Splitu czy Zadaru zapłacimy około 600-900 zł od osoby w obie strony (z bagażem podręcznym).

Co zabrać na rejs?

Ze względu na ograniczoną powierzchnię najlepiej spakować się w miękkie torby lub worki żeglarskie. Walizki nie są wskazane, zajmują sporo miejsca, mogą też zniszczyć np. drewniane elementy jachtu.

Dokumenty jakie są nam niezbędne to przede wszystkim dowód osobisty lub paszport, na podstawie którego przekraczamy granicę. Dodatkowo oczywiście dokumenty potwierdzające uprawnienia żeglarskie jeżeli je posiadamy oraz kartę ubezpieczenia EKUZ (ta nie jest oczywiście wymagana, nikt nie będzie oczekiwał od nas jej okazania, ale na pewno daje pewnego rodzaju spokój w przypadku gdyby np. rozbolał nas ząb 😄)

Waluta
W Chorwacji obowiązująca walutą jest kuna chorwacka HRK. 1 kuna to około 0,60 PLN
W firmie czarterowej, za wynajem jachtu płaci się w Euro.
Kartą kredytową można płacić w większości miejsc, a jeżeli nie to w każdej chwili można pobrać gotówkę z licznych bankomatów.

Z naszego dwuletniego doświadczenia polecamy korzystanie z wielowalutowej karty Revolut. Pomocna aplikacja, szybkość funkcjonowania, bezprowizyjne przewalutowanie - w naszej załodze każda posiada taką kartę i aplikację. Jedna karta jest tzw. kartą matką na którą przelewamy składkowe i w ten sposób uczciwie się rozliczamy.

Lista rzeczy do zabrania (powstała z dwuletniego żeglarskiego doświadczenia)
- sztormiak lub kurtka przeciwdeszczowa
- bluza polarowa
- okulary przeciwsłoneczne
- nakrycie głowy
- krótkie i długie spodnie
- rękawiczki żeglarskie lub rowerowe (są pomocne przy wybieraniu lin, choć my radzimy sobie bez nich, więc nie są niezbędne)
- kostium kąpielowy
- ABC do nurkowania
- buty do wody (choć zazwyczaj kąpiesz się wprost z jachtu więc wchodzenie po skałkach do wody Ci nie grozi)
- krem z filtrem (słoneczko nawet w październiku potrafi ładnie przygrzać)
- klapki (szczególnie przydatne w marinowch sanitariatach, na jachcie czy katamaranie raczej poruszmy się na boso lub w obuwiu z białą podeszwą)
- aparat fotograficzny (telefon z dobrym aparatem w zupełności wystarczy)
dobry humor 😁

Trasa - wybór trasy nie jest łatwy. Wiele firm czarterowych organizujących rejsy ma już dość ściśle określony plan podróży. Kiedy rejs organizujesz samemu masz większe pole do manewru. Bo przecież plany może popsuć pogoda, wiejący nie w tą stronę wiatr, piękna zatoka napotkana o drodze, w której to koniecznie musimy się zatrzymać na noc. Na obydwa rejsy, które już za nami przygotowałam (konsultując to oczywiście z naszym Kapitanem) plan podróży. Zrobiłam przewodniki z opisem miejsce, które fajnie byłoby zobaczyć. Zarówno w zeszłym roku, jak i dwa lata temu udało się zobaczyć jakieś 80% z tego zaplanowanego plany. I to jest piękne, że nie jesteście uwiązani, że nie musicie gnać ile koni w silniku bo koniecznie trzeba dotrzeć tam i tam. Sami jesteście sobie sterem, żeglarzem, okrętem....no prawie sami, wszak Kapitan ma pierwsze i ostatnie słowo 😀

Firma czarterowa wybrana, bilety kupione, samochody zatankowane, plecaki spakowane - co nas zatem czeka w czasie rejsu?

To co najważniejsze i jest wspólne do każdego rejsu - przygoda.
Wspaniałe przyjaźnie - jeżeli wytrzymacie tyle dni na tak małej przestrzeni to nie ma mocnych na waszą przyjaźń - przetrwa wszystko 😀
Piękne nowe miejsca, często niedostępne z dróg lądowych. Kąpiele w szmaragdowych zatoczkach, obcowanie z delfinami (choć ich wizyty są zazwyczaj zwiastunek pogorszenia pogody), nocne wachty i wiele wiele innych o których lepiej przekonać się samemu już na rejsie 😍

Rejsowa przygoda na długo pozostaje w pamięci i ma jedną niezaprzeczalną cechę - kto raz tego spróbował chce wracać co roku.

A rok oczekiwania na kolejny rejs pomoże przetrwać planowanie kolejnej przygody i słuchanie szant, które powstały przecież jako wspomnienie fantastycznych morskich przygód.